CHILE to Bolivia - San Francisco de Chiu Chiu to UYUNI

For English scroll down please 馃槈

Ostatni dzien w Chile / dzien z zycia cyklisty w Ameryce Poludniowej.

Jestem w malutkiej miejscowosci Chiuchiu polozonej 30km od bogatej w miedz, gorniczej Calamy. Do granicy z Boliwia w Ollague brakuje 165km.

Po przejechaniu Patagonii na rowerze, zaczalem sie przemieszczac busami i autostopem z uwagi na ograniczony czas i budzet wyprawy, wielkosc kontynentu a moze raczej lenistwo i brak cierpliwosci, wykonujac tylko wybrane odcinki na rowerze.

Wysrubowany cel na dzisiaj - boliwisjki Salar Uyuni. Do Uyni zostalo 400km. Jestem na wysokosci 2500 m.n.p.m, przelecz znajduje sie na 4000m a Uyuni na 3400m. Lapie tlen na zapas 馃槈. Wstaje wczesnie rano, szybko skladam namiot, male sniadanko i jeszcze po ciemku wyruszam z czolowka na glowie. Probuje lapac stopa, ale wlasciwie nic tutaj nie jezdzi. Po przejechaniu 30km podrzuca mnie dwojka Hydrogeologow kolejne 30km. Jestem juz dosc wysoko. Slimaczym tempem i glownie pod gorke robie kolejne 20 km. Jest bezwietrznie i uzalezniajaco cicho. W poblizu wulkany: Cerro del Azure, San Pedro, Ollague- ostatni widocznie aktywny.

Los sie do mnie usmiecha i robotnicy robiacy GPSowa inwentaryzacje dziur drogowych, zabieraja mnie do samej granicy. Jeden z nich zwraca uwage jak bardzo dzis bezwietrznie i w czego efekcie jak wyrazna i wysoko  kolumna dymu/popiolu wulkanicznego wydobywa sie z krateru i ze mam koniecznie cyknac fotke, jak bedziemy blizej.

Chlopaki zostawiaja mnie na granicy, kupuje ostatnia Empanade za chilijskie peso, dopelniam formalnosci w Aduanie i pedaluje 2-3km w strone Boliwijskich celnikow. Slonce pali niemilosiernie ale na tej wysokosci jest juz umiarkowanie cieplo. Dostaje pieczatke, moge legalnie miesiac spedzic w Boliwii 馃槈

Asfalt skonczyl sie w Chile. Jade po utwardzonym szuterku. Na horyzoncie pierwsze deszczowe kumulusy. Po 40 minutach zabiera mnie boliwijska rodzinka pracujaca w Chile. Przyjechali w swoje strony odpoczac. Zatrzymujemy sie w Valle de Roca. Senor wykopuje jakies warzywo w dolince i czestuje. "Niedojrzale, gorzkie, musi jeszcze troche w ziemii posiedziec" oznajmia.
Zaczyna padac deszcz i grad, siedzac na otwartej pace dostaje plandekowa plachte i dwa koce- dbaja o mnie 馃槈 Po 80km pierwsza wioska Alota, wszechobecne lamy i pierwsze 4x4 z turystami robiacy 3 dniowe 100 dolarowe wycieczki All inclusive po slynnym Southwest Circuit.

Dojezdzamy do Uyuni.
Euforia- Jestem w Boliwii - dociera do mnie.

--- ENGLISH ---

I am in small, picturesque village called Chiuchiu, located 30km east from Calama - known for its colossal Chuquicamata copper mine. There is 165km from Chiuchiu to the border with Bolivia in Ollegue.

After cycling through Patagonia, I have started to use buses and hitchhiking as my budget and time for this trip are limited and the continent itself is enormous or more likely I got lazy and inpatient, cycling only some distances.

Today's destination- bolivian town Uyuni. There is roughly 400kms from Chiuchiu to Uyuni. I am on 2500 m.a.s.l, highest point of the pass is on 4000m, and the Uyuni is at 3400m. I am trying to build up my oxygen reserve 馃槈

I wake up early, pack quickly, small breakfast and ready to go. It's still dark outside. I am trying to hitchike, but there is almost no traffic. After pedalling for 30kms, two hydrogeologists give me a lift for another 30kms. I am quite high already. I do another 20kms mainly cycling up. There is almost no wind and the overwhelming silence is addictive. Volcanoes: San Pedro, Cerro del Azufre, Ollague- keep up a good company. Some of them are active volcanoes.

I am lucky again and road workers bring me all the way up to the border. They are working on the GPSinventory of the road wholes.One of the them is pointing out how stilk it is and that makes the column of fumes coming out from the crater higher and clearer and I should defo take a picture of it.

Lads leave me at the border. I am buying my last empanada with chilenian pesos, go through the border formalities and I cycle 2kms to the Bolivian Customs. I am getting my passport stamped and I am free to go in Bolivia for the period of 1 month.

Pavement road ended up in Bolivia. Now is only gravel that I cycle on. There are some cumulus clouds on the horizon, that I was missing in Atacama. After 40 mins, I am using a hospitality of the Bolivian family, who works in Chile, but is visiting Bolivia for a short holidays and jumping on the back of their pickup truck. I get also a free tour with local vegetable tasting. it's starts to rain, but I am being well cared, getting 2 blankets and some waterproof cover. 

After 80kms from the Border there is the first village- Alopa. Lamas are common in the region. 

We start seeing  4x4 vehicles, with tourists doing the famous 3days, all inclusive, 100dollars, Southwest Circuit of Bolivia excursion.

We finally get to Uyuni. It eventually gets to me -I am in Bolivia now 馃槈 Pure Happiness.










































Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz